Dziś temat na czasie, niedługo czeka nas specjalna okazja do zorganizowania ostatnich hucznych zabaw przed rozpoczynającym się adwentem.
Dawniej wróżby andrzejkowe miały charakter wyłącznie matrymonialny, dlatego wróżyły sobie tylko niezamężne kobiety i traktowały to bardzo poważnie. Z czasem wróżby te zaczęto odprawiać zbiorowo, zaczęli brać w nich udział młodzi chłopcy (odpowiednikiem andrzejek praktykowanym przez mężczyzn były „katarzynki” – 24/25 listopada). Obecnie zwyczaje andrzejkowe przybrały formę zabawową, a gusła są traktowane z przymrużeniem oka.
Zdjęcia z wieczoru andrzejkowego z panamskim dia de los muertos w Miejscu X (24 listopada 2017).
Do tej pory praktykuje się jedynie garstkę wróżb, część z nich jest już zapomniana lub z powodów „technicznych” 😉 nie da się ich przeprowadzić.
Wciąż popularne są wróżby dotyczące przewidywania przyszłości związanej z ożenkiem. Do takich zalicza się ustawianie od ściany do progu lewych butów jeden za drugim. Przy czym należy pamiętać by były to buty panien. Ta, której but pierwszy dotrze do progu ma pierwsza wyjść za mąż.
Jedną z nowoczesnych wróżb praktykowaną w całej Polsce jest zabawa, której uczestnicy pisali imiona na dwóch kartkach: imiona dziewczyn na jednej, a chłopców na drugiej. Następnie dziewczyna przekłuwała szpilką „czystą” stronę kartki z imionami chłopaków (tak by ich nie widzieć). Panna miała potem wyjść za mąż za chłopaka o imieniu, które przekłuła. Ta sama zasada zabawy obowiązywała chłopaków – rzecz jasna w grę wchodziła kartka z imionami dziewczyn 😉
Po dzień dzisiejszy popularna jest wróżba, podczas której wybiera się jedną z odwróconych dnem filiżanek, pod każdą z nich ukryty jest przedmiot o symbolicznym znaczeniu, np. różaniec oznaczał stan zakonny, obrączka lub wstążka z czepka – bliski ślub, a listek – staropanieństwo. Istniały też warianty gdzie można było znaleźć:
- lalkę – panna z dzieckiem,
- węgiel – choroba,
- mirt – pójście na wesele,
- monetę – bogactwo,
- sól – płacz,
- popiół – śmierć,
- chleb – dostatek.
Do wróżb raczej zapomnianych należy zabawa, podczas której dziewczyny rzucały psu kulki z ciasta oznaczające wybranych chłopców i czekały którą kulkę zje jako pierwszą.
Na Kujawach panny ustawiały się w kole i wpuszczały do środka gąsiora z zawiązanymi oczami. Dziewczyna, do której gąsior najpierw podszedł (albo skubnął) jako pierwsza miała wyjść za mąż.
W zapiskach J. M. Fritza (datowanych na rok 1865) możemy przeczytać o rzucaniu za siebie przez panienkę pantofla. Jeśli po upadku na podłogę skierował się czubkiem (a nie „piętą”) ku drzwiom – przepowiadało to zamążpójście w ciągu najbliższego roku.
W tekście Fritza możemy przeczytać też o innej zabawie, mianowicie o rzucaniu za siebie obierek jabłka. Skórki po wylądowaniu na podłogę mają przybrać kształt pierwszej litery nazwiska przyszłego męża.
Istnieje też zapis księdza Przywary, z końca zeszłego wieku:
Bardzo rozpowszechnione jest „lanie ołowiu”. Rozpuszczony ołów leje się do wody na misę. Ołów przybiera różne kształty, które można za narzędzia tłumaczyć, młoty, koło, las, konie. Można też trzymać przed światło i patrzeć na cień, co się pokaże. Nieraz widać pierwszą literę imienia, a to już niemało znaczy. W Opolu to orakulum z ołowiu jest bardzo rozpowszechnione. Wszędy leją, na co poskupują ołów ze starych okien u szklarzy. Najlepszy gdy z okien kościelnych. Gdzie nie można dostać ołowiu, służy wosk na ten sam cel. Dziewczyny na wsi, jak ścielą łóżko, nie zapominają trząsać mocno pierzynę i mówić:
Pierzynko trzęsę cię, święty Jędrzeju proszę cię,
Racz, i też ty objawić, z kim będę wiek prowadzić.
Co się śni, to się potem stanie. W wieczór wychodzą do słomianego dachu i wyrywają bez namysłu kupkę słomek. Jak są do pary, to dostanie młodzieńca, jak nie do pary, to będzie wdowiec.
Zarówno w zapiska Fritza jak i Przywary możemy dowiedzieć się o najważniejszych rodzajach wróżb stosowanych w wieczór andrzejkowy na Śląsku.
W miejscowości Przewóz (gm. Cisek) popularne było przygotowywanie kulek z chleba i umieszczenie w nich kartek z zapisanymi imionami chłopców. Kulki należało wrzucić do wody i poczekać na wypłynięcie kartki z imieniem przyszłego męża.
Dziś bardziej praktykowane jest wkładanie tak zapisanych karteczek pod poduszkę i losowanie jednej z nich w nocy bądź zaraz po przebudzeniu w dzień św. Andrzeja. Istnieje wariacja tej wróżby z kartkami zapisanymi jak i pustymi – czysta kartka oznacza staropanieństwo.
Rychłe zamążpójście można było przepowiedzieć poprzez liczenie sztachet płota w zasięgu rozciągniętych rąk. Liczba parzysta mówiła, że dziewczyna wyjdzie za mąż w nadchodzącym roku.
Innym sposobem na poznanie przyszłości było puszczanie na wodę w talerzu dwóch igieł lub dwóch listków mirtu. Jedna igiełka czy listek symbolizowała chłopaka, druga – dziewczynę. Gdy igiełki lub listki się zetknęły wróżyło to wesele pary młodych.
Absolutnie zapomnianym zwyczajem (a przynajmniej nikt nie potwierdza by był praktykowany) jest wyjście panny w noc św. Andrzeja przed ogrodzenie i potrząsanie płotem. Wykonując to powinna wygłosić formułkę:
„Pocie, pocie trzensam cie,
A ciebie świnty Andrzeju prosza cie,
Raćże mie objawić,
Z kim ja bydem życie trawić”
Po wypowiedzeniu tego tekstu należało nasłuchiwać z której strony rozlegnie się szczekanie psa ponieważ stamtąd nadejdzie kawaler.
Rzadkim zwyczajem było ucinanie w dniu św. Andrzeja gałązki bzu, wiśni lub czereśni i sadzenie ich w doniczce / wkładanie do wody. Dziewczęta wierzyły, że ta, której gałązka zakwitnie do Bożego Narodzenia będzie szczęśliwa w małżeństwie lub wkrótce pozna przyszłego męża.
W Powiecie Strzeleckim jeszcze po wybuchu drugiej wojny światowej kultywowany był zwyczaj przebierania się chłopców za tzw. Jędrzejów. Młodzieńcy ubierali na opak kożuch, wkładali słomianą czapkę i maskę na twarz. Tak przebrani, wraz z muzykantami odwiedzali domy, gdzie mieszkały młode dziewczyny i płatali im figle. Dyshonorem dla dziewczyny było gdy „Jędrzeje” pominęli jej dom – oznaczało to, że nie ma powodzenia u płci przeciwnej…
Więcej przeczytacie w publikacji „Zwyczaje i obrzędy doroczne na Śląsku” aut. Jerzy Pośpiech (Wyd. Instytut Śląski).