Książek na lato nigdy dość. Mama jednej z nas jest zdania, że jak lato to tylko romans! W końcu która z nas nie marzyła o spotkaniu wielkiej miłości? Tym razem przedstawiamy Wam romans z rękodziełem w tle, czyli takie prawie o nas 😉 Zapraszamy was do przeczytania rozmowy z Karoliną Wilczyńską, autorką książki „Uczucia zaklęte w kamieniu”, kontynuacji bestsellerowej sagi „Stacja Jagodno”.
Czy to właśnie Pani pasja i miłość do rękodzieła sprawiła, że w sadze o Stacji Jagodno tylu bohaterów odnajduje ukojenie we własnoręcznie tworzonej sztuce?
KW: Tak, z pewnością to wynik moich własnych doświadczeń. Z chęcią i przyjemnością oddaję się takim zajęciom i niejednokrotnie przekonałam się, że nie tylko relaksują i uspokajają, ale też dają satysfakcję z własnoocznego dzieła. Nawet jeżeli nie jest doskonałe, to jednak nasze, więc sprawia radość. I chociaż taka praca wymaga wysiłku i cierpliwości, to bez wątpienia pomaga też poukładać sobie wszystko w głowie, przemyśleć… Bardzo cenię rękodzieło i jego twórców i zawsze, gdy mam okazję – wspieram ich.
Skąd wzięło się u Pani to zainteresowanie rękodzielnictwem?
Przekazały mi tę miłość babcia i mama. Ta pierwsza wspaniale szyła, ta druga – haftowała, szydełkowała, robiła na drutach. Od dziecka widziałam, jak to robią i uczyłam się od nich. A później już sama poszerzałam tę pasję o nowe dziedziny: decoupage, robienie biżuterii czy odnawianie mebli. Chętnie poznaję nowe techniki rękodzielnicze, ostatnio marzy mi się tkactwo i tworzenie ceramiki.
Z tego, co wiemy zajmuje się Pani także renowacją mebli. Jak wygląda proces odnawiania mebli? Od czego się zaczyna, a co jest ostatecznym szlifem i „kropką nad i”?
Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, moja praca z meblami to raczej amatorskie podejście z tzw. artystycznym zacięciem. Ale z całą pewnością jedno mogę powiedzieć: w pracy z meblami bardzo ważna jest delikatność, dokładność i cierpliwość. Przy odnawianiu moich mebelków zaprzyjaźniłam się też z papierem ściernym, pędzlami i farbami. To narzędzia nieco „cięższego” kalibru niż szydełko, ale spokojnie można dać sobie z nimi radę. A kiedy już wyschnie ostatnia warstwa farby czy lakieru i odmieniony stolik albo szafka staną za swoim miejscu – wtedy czuje się ogromną satysfakcję i cały wysiłek idzie w zapomnienie. Pozostaje radość z efektu i odmienionego wnętrza.
Czym dla Pani są stare meble i antyki?
Kiedy patrzę na stare meble, zresztą w ogóle na wszystkie stare przedmioty, zawsze zastanawiam się, do kogo wcześniej należały, gdzie stały, kto ich dotykał. W moim odczuciu niosą ze sobą niepowtarzalne historie, wspomnienia dawnych lat. Staram się dawać im schronienie, spokojną przystań, uchronić przed zniszczeniem. Dlatego często kupuję na targach staroci na przykład pojedyncze filiżanki czy nawet lekko obtłuczone wazoniki. Bo wierzę, że zaklęty jest w nich dawno miniony czas, który warto ocalić od zapomnienia.
Dziękujemy za rozmowę i polecamy Wam książkę na lato Karoliny Wilczyńskiej „Uczucia zaklęte w kamieniu”, jak i poprzednie historie z sagi Stacja Jagodno 😉