Czekałyśmy ponad pól roku, żeby podzielić się z Wami tą wiadomością – wygrałyśmy konkurs Internetowe Rewolucje organizowany m.in. przez Google – tak, tak te Google z Ameryki 😀 No dobra, ale od początku wszystko…
Pod koniec ubiegłego roku wpadła nam w ręce Nowa Trybuna Opolska z opisem projektu Internetowe Rewolucje. Znacie to – opis firm, które odniosły spektakularny sukces – rozwój firmy, nowe sektory, eksport, szampan i kawior 🙂 Wszystko pięknie, ale gdzie nam Opolskim Dziouchom do największych na świecie i w Polsce start-up’ów. Ledwo umiemy obsługiwać swoją stronę www i system zamówień (za sporadyczne problemy od razu przepraszamy!) a tu takie poważne sprawy związane z internetami – taka była pierwsza myśl. Ale jak to zwykle z nami bywa, za namową chłopa w domu (to już u nas standard) poszło zgłoszenie do konkursu. Przynajmniej będzie spokój w domu a i tak nie wygramy 😀
Jakie było nasze zdziwienie, kiedy dostałyśmy mejla z Googla, że nam gratulują, bo wygrałyśmy w konkursie na Internetowe Rewolucje. No i dopiero się zaczął stres! Jak my sobie poradzimy? To przecież trzeba się znać na komputerach, na cyferkach, na kodach i na internetach. Choć zwykle chcemy się wszystkiego nauczyć same (tutaj podziękowania dla naszego niezawodnego informatyka za anielską cierpliwość) to czasem potrzebna jest po prostu wiedza. Google wyczytało w myślach nasze obawy i niczym anioła stróża przysłało do nas koordynatora, a właściwie koordynatorkę – Panią Ewelinę. Okazało się, że można być kobietą i znać się na „tych sprawach” równie dobrze, co faceci. Zatem pełne entuzjazmu przystąpiłyśmy do nauki.
Jak się okazuje kobiety radzą sobie tak samo dobrze w internetach jak faceci! Na zdjęciu zawsze zadbane dłonie Pani Eweliny 😉
Cykl spotkań i szkoleń trwał pół roku. Te pół roku pozwoliło nam zrealizować pewne tematy, które realizowałybyśmy pewnie przez kolejne lata. Wiedziałyśmy, że jest takie narzędzie jak Analytics Google, które pozwala podejrzeć, kto i jak często odwiedza naszą stronę. Wiedziałyśmy, że istnieją te wszystkie rzeczy związane z marketingiem. Ale myślałyśmy, że to nie dla takich małych żuczków jak my… I okazało się, że my też możemy!
Zdjęcie zrobione pod siedzibą Google w Dublinie
Każde kolejne spotkanie dawało nam motywację do pracy. Sporo się nauczyłyśmy. Największą lekcją było chyba to, że ciągle trzeba być na bieżąco – świat internetów pędzi z zawrotną prędkością.
Pani Ewelinie, i wszystkim pracownikom Google Internetowe Rewolucje dziękujemy za anielską cierpliwość i dużą dawkę motywacji! Daliście nam kopa, żeby nadal się rozwijać :*
ps. a tu jeszcze artykuł z dodatku specjalnego NTO „Strefa Biznesu” z września 😉