Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądał proces wpisu umiejętności ręcznego zdobienia kroszonki i wzoru opolskiego to dzisiaj uchylimy przed wami nieco tajemnicy 😉
Cała przygoda zaczęła się dość przypadkowo. Znacie pewnie takie historie. Poszłyście kupić bułki do sklepu, a tam spotkałyście przyszłego męża, na przykład! U nas było podobnie, ale nie z mężem! Nasze drogi zawiodły kiedyś na ulicę Krawiecką w Opolu, gdzie mieści się Oddział Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Pracują w nim bardzo pozytywni ludzie i tak od słowa do słowa wyszłyśmy z biura z instrukcją wypełnienia wniosku o wpis na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego i dużą dawką pozytywnej energii.
Energia jednak to nie wszystko jeszcze! Jak zwykle przy takich okazjach szybko pojawiła się w głowie, niczym chmurka w komiksie, nieznośna myśl, że jednak się nie nadajemy do tego. Że z całą pewnością są ludzie, którzy znają się bardziej, lepiej i są mądrzejsi od nas. I tutaj także opolski oddział Instytutu przyszedł z pomocą, wręcz psychologiczną! A przede wszystkim merytoryczną, cierpliwie udzielając odpowiedzi na wszystkie nasze pytania typu: a co ma być w tej tabelce, a jak ma wyglądać protokół ze spotkania, a pieczątka musi być czy podpis? A jak podpis to parafka czy cały podpis?
Żeby nie było, że tylko dramat i cierpienie – umiliłyśmy sobie warunki pracy spotykając się cyklicznie z dziouchami w Sopelku. Na zdjęciu nie zobaczycie wybornych ciast ani lodów… Zniknęły do zdjęcia, w końcu wszystkie jesteśmy na diecie! A spotykałyśmy się głównie po to, aby przedyskutować kluczowe sprawy. W końcu to tzw. depozytariusze, czyli osoby, które kultywują daną tradycję mogą składać wnioski. Jak już sobie wszystko wyjaśniłyśmy i uzgodniłyśmy to został nam jeszcze czas na babskie pogaduchy i wspomnienia! Pani Stefania Topola – tzw. oberdzioucha i matka chrzestna wzoru opolskiego wspominała czasy, kiedy jej ręcznie malowana porcelana trafiła do Kim Dzon Una. Takie to były czasy!
Po miłych chwilach i spotkaniach przyszedł czas na żmudną pracę przed komputerem. Sam wniosek na wpis ręcznego malowania wzoru opolskiego liczy sobie 21 stron bitego tekstu, natomiast wpis kroszonkarstwa 32 strony. Możecie sobie zatem wyobrazić, jak wyglądały wieczory i noce (w ciągu dnia w końcu też pracujemy) w domu działu internetów… Nie było czasu na gotowanie czy sprzątanie. Po tym czasie dom i relacje małżeńskie nadawały się do kompletnego odrguzowania 🙂
Kiedy udało się już przebrnąć i napisać wniosek, trzeba było powiedzieć o tym światu. 14 kwietnia 2019 r. w opolskim skansenie odbyła się konferencja prasowa nt. wpisu kroszonkarstwa na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Na zdjęciu od lewej: Sandra Murzicz i Agnieszka Okos podczas podpisywania wniosku.
Potem zostało nam już tylko czekanie i odbieranie telefonów od zniecierpliwionych dziennikarzy – czy to już? czy coś wiemy? to kiedy będziemy coś wiedzieć? Już teraz musimy Was wszystkich przeprosić, wiedziałyśmy wcześniej…ale nic nie mogłyśmy pisnąć słówkiem. Uwierzcie, że było to dla nas trudne. Postanowiłyśmy korzystać z lata i wakacji. Aż tu nagle pod koniec sierpnia przyszło oficjalne pismo. Doszło przy tej okazji do małej wymiany zdań z panią na poczcie, która nie chciała nam wydać pisma bez stosownej kopii wpisu do KRS, bo przecież „skąd ja mam wiedzieć, że pani to pani. Dowód osobisty w tym przypadku nic nie znaczy”. Sprawę uratowały inne pisma wysyłane tego dnia. Udało się!
I wtedy ruszyła lawina telefonów, wywiadów i zaproszeń na nagrania. Trudno, co było zrobić…
Mamy też nadzieję, że ten wpis przyczyni się do tego, że wzór opolski znowu powróci na salony, a o województwie opolskim i jego zdolnych i kreatywnych mieszkańcach dowie się cały świat 🙂
Na zdjęciu od lewe: Przemysław Pytlik – Radny Miasta Opola, Urszula Chincz (Ula Pedantula) – posiadaczka kolekcji opolskiej porcelany oraz Andrzej Buła – Marszałek Województwa Opolskiego.
Z tej okazji powstał też nasz film:
Dziękujemy wszystkim za pomoc przy procedurze wpisu na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego! A teraz idziemy świętować 😉