Co wspólnego mają ze sobą nowotwór, IronMan i góry? Dzisiaj, w słusznej sprawie, oddamy głos facetowi, który ma Wam coś ważnego do powiedzenia. A my się pod tym wszystkie podpisujemy!
Nazywam się Krzysiek Danków. Dwa lata temu zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy jądra. Życie stanęło mi na głowie. Widzę ciemność…jak to, ja i rak??? Nie mogłem w to uwierzyć, przecież mam zaledwie 39 lat, małe dzieci, żonę, plany zawodowe, ambicje sportowe, a tu może trzeba będzie się z tym pożegnać. To właśnie była przełomowa myśl. Obierasz wszystko jak cebulę, w efekcie czego stoisz sam i przestajesz się okłamywać. Uświadamiasz sobie, że możesz umrzeć. Dotykasz dna. Masz dwa wyjścia: poddać się lub walczyć. Wybrałem tą trudniejszą drogę. Chcę żyć i z całych sił będę walczył. To dało mi olbrzymiego kopa do działania. Dodatkowo miałem mega wsparcie od żony i moich synów. Czułem się jak na zawodach – muszę zrealizować założony cel, a oni są moimi najwierniejszymi kibicami, którzy napędzają mnie do działania i walki. W przeciągu tygodnia dodatkowo potwierdziłem diagnozę u 3 niezależnych specjalistów. Za każdym razem słyszałem rak jądra. Wiedziałem, że przy tym nowotworze należy działać szybko, bo każdy dzień zwłoki to możliwość przerzutów. Dwa tygodnie po diagnozie byłem już na onkologii. Usunięto mi jedno jądro i to mnie uratowało przed dalszym rozprzestrzenianiem się choroby. Tutaj najważniejszy jest czas, a mamy go jeżeli regularnie się badamy. Dlatego- masz JAJA idź na BADANIA.
Po wygranej z chorobą postanowiłem przewartościować swoje życie. Zaczął się czas na realizację marzeń. Dokładnie tak, marzeń które tak głęboko ukryłem i ciągle odkładałem na kiedyś. Postanowiłem to zmienić! W związku z tym po 8 miesiącach, kiedy opuściłem onkologię wbiegałem w Bydgoszczy na metę IronMana (3,8km pływania, 180km rowerem i 42km biegu) trzymając moich synów za ręce. Coś wspaniałego 🙂
Skutkiem tej przemiany było ukończenie kolejnych triatlonów na pełnym dystansie IronMana. Jednym z nich był Diablak czyli górska odmiana IM. To na nim zakochałem się do szaleństwa w górach. Czułem, że pcha mnie do czegoś nowego i wtedy usłyszałem o Koronie Gór Polski.
Wkrótce poznałem Agnieszkę Korpal, która zainspirowała mnie przebiegnięciem całej Korony. Kupiłem ten pomysł w ciemno. Podzieliłem się nim z Tomkiem Łopianiakiem. Ten facet biega maratony poniżej 2:50, jest triatlonistę i ma kilka biegów wieloetapowych oraz ultra na koncie np. Bieg Rzeźnika z ekstra częścią Hardcore, czyli 100 km po górach. Posłuchał, co mam do powiedzenia i stwierdził: to jest do zrobienia. Biegnę z Tobą.
Korona Gór Polski to 28 szczytów w każdym paśmie. Finalnie to blisko 200 km biegu z przewyższeniem ponad 11 000 metrów. Dodatkowo przed nami droga samochodowa od podnóża jednej gór do kolejnej, o długości 2 000 km. Będziemy przemieszczać się bez pomocy innych osób naszym JAJOBUSEM, który w tym czasie będzie dodatkowo naszą kuchnią i sypialnią. Zaczynamy 03.06.2019 u podnóża Łysicy. Start godz. 00:00. Kolejna jest Tarnica i tak po kolei w stronę zachodniej granicy z finałem na Biskupiej Kopie (na szczyt której wbiegnięcie deklaruje wielu Opolan). W celu śledzenia całego procesu przygotowań logistycznych, treningów, informacji o profilaktyce oraz relacji z biegu głównego założyliśmy fanpage: Biegowa Korona Gór Polski na lajcie
Po co to nasze bieganie? Chcemy nim zwrócić uwagę na profilaktykę badań mężczyzn MASZ jaja idź na BADANIA! Po moich doświadczeniach nowotworowych chcę zaoszczędzić mega dużego dyskomfortu Tobie i Twoim najbliższym. Regularna profilaktyka badań zwiększa Twoje szanse na zdrowie. Chcę żeby mężczyźni żyli długo w zdrowiu, a ich dzieci miały ojców, a kobiety swoich misiaczków 🙂
W ramach inicjatywy promującej akcję: masz JAJA idź na BADANIA jadę na Litwę, żeby tam 30.08.2019 pokonać dystans podwójnego IronMana. Natomiast rok 2020 to nowe wyzwanie polegające na pokonaniu 5 dystansów IronMana dzień po dniu każdy. To będzie impreza otwarta, na której będzie można posmakować triatlonu lub pokonać dystans IronMana na raty. Więcej szczegółów we właściwym czasie 🙂