Tak, jak obiecałyśmy – marzec jest miesiącem kobiet 🙂 Dzisiaj zatem chcemy Wam przedstawić opolską dziouchę – Ifi Ude – piosenkarkę, kompozytorkę, autorkę tekstów, producentkę i przy tym autorkę książki dla dzieci. Urodziła się w Nigerii, a los sprawił, że znalazła się w Opolu 🙂 I wciąż mało osób wie o tym fakcie, a mamy się czym chwalić.
Ifi dotarła do półfinału trzeciej edycji programu Must Be the Music. W lutym tego roku, z utworem „Love is Stronger” zakwalifikowała się do finału krajowych eliminacji do 63. Konkursu Piosenki Eurowizji. A od kwietnia poprowadzi, razem z Andrzejem Krzywym, program „Od Opola do Opola”.
I trochę prywaty, jedna z nas zna się z Ifi ze szkolnej ławki 🙂
SM: Pamiętasz jak spóźniałyśmy się w poniedziałki na lekcje do szkoły (mimo, że były na 12), bo spotykałyśmy się rano – ty śpiewałaś do szczotki do włosów, a ja robiłam Ci chórki?
Ifi Ude: HAHAHAHAHA!!!
Pamiętam! Dezodorant też się nadawał na mikrofon. Moja biedna łazienka musiała to wszystko znosić. Byłyśmy bardzo pilne w spóźnianiu się na lekcje.
Choć w gimnazjum i liceum nasze drogi szkolne się rozeszły to dalej łączyły nas wspólne imprezy i miłość do funk’u. Już wtedy wiedziałaś, że muzyka to coś, czym się będziesz zajmować?
Jako nastolatka robiłam wiele rzeczy. Trenowałam siatkówkę i lekkoatletykę, udzielałam się w teatrze Opolskiego Domu Kultury, tańczyłam w PECHU 3 i w Novomexie, a nawet przez pół roku trenowałam short track na Toropolu. Jednak muzyka była mi najbliższa. Śpiewanie wydawało się być zupełnie naturalne. I przez to chyba nigdy jako nastolatka nie pracowałam nad głosem profesjonalnie, w sensie nie zapisałam się np. do Opolskiego Studia Piosenki, czy do grupy gospel.
Później był twój wyjazd do Warszawy. Pamiętam, że szybko się tam odnalazłaś…
Tak. Wyjechałam do stolicy na studia. Skończyłam Kulturoznawstwo na UW i rzuciłam psychologię na SWPS (dla muzyki). Od razu odnalazłam się w Warszawie. W tym mieście byłam w jakimś stopniu anonimowa. Odnalazłam także inne osoby dwu i wielokulturowe przez co poczułam się mniej samotna.
Ciągle podziwiam Cię za twoją pierwszą płytę, która wydałaś przy wsparciu fanów poprzez crowdfunding. Udowodniłaś wtedy, że jak się czegoś bardzo chce, to można. Wiesz trochę jak w tych bajkach Disneya, które oglądałyśmy w przerwach od śpiewania 🙂 myślę, że wiele osób wtedy uwierzyło, że marzenia naprawdę się spełniają, trzeba się tylko wziąć do roboty.
Jestem disneyowskim dzieckiem. Znam wszystkie piosenki na pamięć. Obudzona w środku nocy, zaśpiewam bezbłędnie każdy wers, każdą nutę. Ale bliżej mi do współczesnych bohaterek Disneyowskich, np. Księżniczka i Żaba, Mulan, Moana – to kobiety, które sięgają po swoje marzenia. No i wiesz, śląskie dziewczyny to raczej do strachliwych nie należą 🙂
Oprócz bycia muzykiem, jesteś też mamą małego rozrabiaki – jak udaje Ci się to wszystko ogarnąć?
Nie wiem… Jakimś cudem. Mogę liczyć na życzliwe wsparcie najbliższych osób. Ale nie oszukujmy się. Jak pojawia się dziecko z wielu rzeczy trzeba zbilansować. To naturalne. I to jest ta pokora, którą przyniosło mi macierzyństwo. Dostałam jednak coś o wiele cenniejszego – bezwarunkową miłość na całe życie.
To zdradź jeszcze na koniec jakie masz plany na przyszłość. Przed chwilą pojawiło się twoje kolejne „dziecko” singiel „Love is stronger”, będzie ciąg dalszy?
Będzie! W tym roku na pewno ukażą się kolejne wydawnictwa. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale też nie mogę się doczekać. Trzymajcie rękę na pulsie, bo będzie się działo.
zdjęcia: Ziaja and Pióro