z okazji Dnia Kobiet postanowiłyśmy uchylić nieco rąbka tajemnicy o nas samych i pokazać Wam zawartość naszych torebek/plecaków. Jak widzicie, oprócz naszych babskich fatałaszków, każda z nas taszczy ze sobą część swojej pracy, a raczej pasji 😉
U Sandry w torebce najważniejsze miejsce ma zawsze kalendarz – bez niego jak bez ręki 😉 zwykle nie lubi tych standardowych okładek kalendarzy, więc nakleja swoje 🙂 Do tego obowiązkowo kosmetyczka a w niej szminki, w tym samym kolorze generalnie, bo lubią się gubić wtedy, kiedy są najbardziej potrzebne. Standardowo: portfel, telefon, zegarek, piórnik, chusteczki, okulary. Musi być tez coś słodkiego, ale zdrowego zarazem – baton od Zmiany Zmiany – Lewy sierpowy (subiektywnie najlepszy!) Koniecznie są też pen-driv’y, zwykle są cztery osobne – od zdjęć, dokumentów, prezentacji i innych kwestii (ale akurat się gdzieś schowały). Swoje miejsce ma też blenda (świetna jest ta mini wersja), bo nie wiadomo, kiedy trzeba będzie zrobić zdjęcie 🙂 Karabińczyk nigdy nie służył do wspinaczki, doskonale sprawdza się jako uchwyt do parasolki 🙂
U Agnieszki obowiązkowo: klucze, dokumenty i telefon. Ale to chyba każda z Was tak ma Najczęściej w torebce ląduje też książka – Agnieszka nienawidzi pogniecionych okładek dlatego wkłada ją w kosmetyczkę, którą dostała od Pracownia Lalek Kamili Pytlik Ot takie niestandardowe zastosowanie, ale za to bardzo praktyczne i niezwykle, niezwykle urocze (jak wszystko co szyje Kamila). Normą jest też jakaś ceramika – kubki, filiżanki lub talerze – serio. Wizytówki (bez zbędnego komentarza). Druga kosmetyczka, gdzie znajduje flakon ulubionych perfum (Mexx Black), krem do rąk i czerwony błyszczyk. No i oczywiście ulubione słodycze
Stopikowska preferuje plecaki zamiast torebek, choć szmacianki też są w użytku. Zawsze pod ręką musi mieć kalendarz (tzw. Pan Kalendarz), w którym zapisuje wszystkie zlecenia, wyjazdy, pomysły i kontakty. Szkicownik, by w chwili natchnienia mieć gdzie „narysować myśli”. Pióro ze stalówką to jedyny środek piśmienniczy sprawiający, że jej pismo „wygląda”. Długopis to zło, które używa tylko gdy nie ma wyjścia. Aparat cyfrowy bądź analogowy, by uchwycić momenty. Bez nośnika pamięci nie wychodzi z domu, drogę do drukarni i z powrotem przejdzie z zamkniętymi oczami. Krem do rąk, używany też do twarzy, by choć trochę nawilżyć skórę i ukryć niewyspanie. Krople do oczu, by przetrwać miliony godzin przez monitorem. Książka – bo nigdy nie wiadomo gdzie i ile będzie na coś czekać, a wyzwanie „przeczytam 52 książki 2018” samo się nie zrobi. Marta udowodniła w swoim życiu nie raz, że noszenie ze sobą wszelakich przyborów biurowych zawsze popłaca! Nigdy człowiek nie wie, czego będzie potrzebował.
U Kamili Pytlik na bogato. Portfel, klucze, telefon (na zdjęciu brak, bo czymś fotę zrobić musiała?), okulary przeciwsłoneczne, kosmetyczka – pełno w niej niepotrzebnych pierdół, ale najważniejszy to krem do rąk sztuk dwie albo nawet trzy – na wypadek gdyby się któryś skończył (silne uzależnienie), błyszczyk/balsam do ust taki normalny i taki gdyby nagle musiała być ładniejsza ?, arsenał każdej mamy (tj. mokre chusteczki, krem uniwersalny do buzi, pupy itp, plasterki), wizytówki – taka praca, woreczki – kto ma psa i/lub dziecko ten wie o co chodzi, miętówki – tłumaczyć nie trzeba, notes + pisadło – (twierdzi, że jest sklerotyczką), centymetr krawiecki – przecież zawsze trzeba coś zmierzyć, zabawka – czymś dziecko zabawiać trzeba, kasztan – dostała od córci na szczęście to nosi, słuchawki – dużo chodzi a bez nie wychodzi (uzależnienie), imbus – tak serio to nie pamięta jak się tam znalazł… No ale skoro się znalazł to widocznie był potrzebny, psik psik – wszystkie lubimy ładnie pachnieć, a Kamila na punkcie zapachów ma totalnego fioła, mentos – na wypadek gdyby złamała obcas, kg paragonów (nie pokaże, bo mąż zobaczy).
Ania Taboł idzie w minimalizm: słuchawki, chusteczki higieniczne, klucze, lusterko/puder w jednym, szczotka tangle teezer, szkicownik, coś do pisania, książka, portfel, balsam do ust, matowa pomadka, telefon
ps. a w notesie wzór opolski, oczywiście – przeniesiony z kroszonek 🙂
Torebkę Mirosławy Mai Tomanik wypełniają zwykle stosy dokumentów… a poza nimi, nieodłączny kalendarz, pióro, piórnik, klucze, coś do ust, dane na twardym dysku i robótki
Torebka Ewy z reguły zawiera: Książkę – z racji zawodu stara się być na bieżąco, poza tym uwielbia czytać. A czas na to ma najczęściej tylko w autobusie ?, kalendarz – wiadomo , portfel i klucze, grzebień i gumkę do włosów, zabawkę dla dziecka, również kremik dla małej, słuchawki – muzyka jednak pomaga przetrwać w zatłoczonych autobusach
, tłuszcz do rąk – na jej dłonie nie działają zwykle kremy do rąk, dlatego wędruje z całym słoikiem, balsam do ust – zwykły, bezbarwny (nie lubi malować ust), pieluszki i chusteczki nawilżane – mus każdej mamy, gumy do żucia
i telefon, którym robiła to zdjęcie
Karolina Procajło nosi przy sobie zwykle standardowo portfel i telefon. Poza nimi: książka, bo może trafi się wolna chwila; szkicownik, bo może znajdzie czas na szkicowanie; kalendarz (trudno przestawić się na kalendarz w telefonie); wizytówki, tak na wszelki wypadek; okulary – już trzeba ; klucze z brelokiem, a właściwie brelok z kluczami błyszczyk w parze z lusterkiem (pamiątką z jakiejś podróży); i oczywiście… pisaki, cienkopisy i ołówki wszelkiego rodzaju.
No dobra…czasem wspomaga się mową i słowami typu: ,, …plisss…gdzie są te okulary…proszę…gdzie jesteście…? Chyba je zostawiłam…! Na pewno je zgubiłam...! Sprawdź proszę, czy nie zostawiłam ich w domu. Mamo nie ma ich u Ciebie? Szkoda, że nie można na nie zadzwonić… A Tuuuu są! Oprócz tego: kalendarz…w którym tylko co nieco zapisuje, foldery, ulotki – czyli np. papierowe pamiątki po wystawach, wyjazdach itp.; długopis, ołówek; ceramiczna ozdoba; zapasowa bateria; maseczka do sztucznego oddychania, bawełniana torba; BB krem; kilka paczek chusteczek higienicznych (zwykle się gdzieś gubią, ale ostatnio kupiła całą dużą paczkę); kredki – wersja kieszonkowa – nie zawsze znajdzie się ,,kącik dla maluszka”, a taki zestaw bywa przydatny jako alternatywa zabawki; dziecięce skarpetki, bo skarpetek nigdy za wiele; puste pudełko po dziecięcej przekąsce; kolorowe słomki – zawsze można kreatywnie wykorzystać; portfel; paragony, zużyte bilety – to tylko niewielka ilość z tego, co naprawdę wyciągnęła. Mogłaby z nich zrobić oddzielny kadr; reszta przedmiotów w samochodzie


Torebka Justyny Wolak dzieli się na trzy strefy. Dwie główne: kosmetyczka i apteczka oraz trzecia o nazwie: inne. Zawsze musi mieć przy sobie zestaw awaryjny do wykonania lub poprawienia makijażu, a główną rolę grają pomadki (jedna neutralna a druga obowiązkowo czerwona! Na wypadek nagłej konieczności, podkreślenia kobiecości). Lubi mieć przy sobie podstawowe leki, po to aby żadna dolegliwość nie popsuła dobrego dnia :). Terminarz, wizytówki – bo bez tego ani rusz… I oczywiście coś słodkiego do kawy.
PS. Jeśli miałaby ograniczyć się do mini torebki i mogłaby zabrać ze sobą tylko cztery rzeczy to byłby to telefon, pomadka, lusterko i gumy do żucia.
ps. ale po co się ograniczać?