W niewielkiej wsi pod Opolem, tuż przed wybuchem drugiej wojny powstała rodzinna piekarnia. W rodzinie tej jednak nie było następcy, czyli mężczyzny, by kontynuować tradycje i prowadzić interes. Były za to na wydaniu dwie siostry – śliczne panienki. Starsza miała już narzeczonego, a młodsza kochała się w pewnym młodym chłopcu, który był z zawodu zegarmistrzem. Uczucie młodych kwitło z każdym dniem, spotykali się i zapewne po cichu planowali wspólną przyszłość. Chłopak z wykształcenia zegarmistrz, nijak miał się do zawodu piekarza, czego oczekiwała od niego rodzina dziewczyny.
Lata powojenne były ciężkie dla wszystkich. Był to czas powrotów do domu, odbudowywania tego, co zostało. Czas, żeby w powojennej zawierusze zacząć żyć na nowo. Trzeba było zadbać o rodzinę w tym niepewnym momencie dziejów, a także o to, aby rodzinny interes przetrwał i aby było czym wykarmić najbliższych. Spotkania młodych nie były po myśli matce panny, która miała już swoją wizję przyszłości córki i całej rodziny. Miała ona smykałkę do interesów, więc postanowiła, że córka musi wyjść za mąż za piekarza, aby rodzinna firma przetrwała i piekarnia mogła nadal funkcjonować. Takie to były czasy. Młodzi, mimo iż szczerze się kochali, nie mogli się sprzeciwić planom rodziny.
Większość małżeństw z okresu powojennego było kojarzonych przez swatki. Tak też było w przypadku młodej panny. Swatka miała za zadanie wywiedzieć się gdzie może znaleźć potencjalnego męża, który nadawałby się do tego, aby przejąć piekarnie i poślubić córkę właścicielki. Po niedługich poszukiwaniach (w końcu czas naglił) swatka razem z matką panny zainicjowały pierwsze spotkanie młodych. Czy przypadli sobie do gustu? Co czuła dziewczyna, która musiała „dać kosza” chłopakowi, z którym planowała wspólne życie? Dzisiaj może się nam wydawać to historią jak z romansu. Okazało się, że wyswatany piekarz pokochał swoją „naszykowaną” wybrankę całym sercem i oddał jej wszystko. Przez całe swoje życie był wzorem idealnego i oddanego męża, którego zazdrościły dziewczynie wszystkie sąsiadki. Nosił ją wprost na rękach.
Czy ona go pokochała? Zapewne ciężko byłoby im wytrwać całe lata razem, gdyby nie połączyło ich uczucie… Z całą pewnością wiedli zgodne i szczęśliwe życie, urodziło im się dwóch synów. Jeden prowadzi piekarnię do dziś. Ciekawe, czy ta wyswatana dama, później mama aż wreszcie babcia gromadki wnucząt – pamiętała zawsze o swoim dawnym uczuciu do zegarmistrza? To niech zostanie tajemnicą…